Dzięki wygranej w derbach Śląska piłkarze GieKSy utrzymali się w czołówce Nice 1 Ligi i wciąż liczą się w walce o awans. Pomocnik GKS-u Katowice Tomasz Foszmańczyk wierzy w realizację celu, jakim jest wejście w szeregi elity.

W derbach zagraliście na miarę własnych możliwości - skutecznie w defensywie i w ofensywie.

- Wiadomo, że zastrzeżenia zawsze będą, nawet po takim spotkaniu. Liczy się jednak to, że wygraliśmy bardzo ważne spotkanie, które daje nam dalej wiarę w realizację celu, który jest w oddali. Chcemy go zrealizować i mam nadzieję, że tym bardzo ważnym wynikiem z perspektywy naszej i kibiców zbliżyliśmy się do niego. 

W doliczonym czasie gry popisałeś się kapitalnym uderzeniem, po którym piłka wpadła do bramki. Filmik z tej akcji robi furorę w sieci! Skąd decyzja o próbie strzału z dużej odległości?

- Szczerze mówiąc to byłem już zmęczony i nie za bardzo miałem siły rozprowadzić tę akcję. Zobaczyłem, że bramkarz wyszedł z bramki, więc zdecydowałem się na strzał. Przy takich okazjach potrzebne jest też szczęście i tym razem udało się.

Znów odnotowałeś asystę, miałeś też spory udział przy ostatniej bramce samobójczej bramkarza z Tychów. Czy chcesz gonić naszego najlepszego strzelca Grzegorza Goncerza, który ma dziewięć bramek na koncie w tym sezonie?

- Myślę, że to nie jest priorytet. Najważniejsze, żebyśmy odnosili zwycięstwa. Nie muszę już strzelać bramek do końca sezonu, byle tylko GKS awansował. W ostatnim meczu znów trafił Andreja Prokić, w udany sposób wrócił po kontuzji do pierwszego składu Dawid Abramowicz. Nieważne kto strzela, ważne, żeby GieKSa wygrywała.

Taki mecz jak ten w sobotę był potrzebny, aby dodać wam mocy przed decydującą fazą rundy?

- Do tej pory mecze derbowe nie układały się po naszej myśli. Chcieliśmy w sobotę zrobić prezent sobie i kibicom, aby znów mieć realne szanse na awans i bezpośrednią walkę w czołówce. Wiedzieliśmy, że zwycięstwo pozwoli doskoczyć do reszty rywali i zostawić za sobą ich część. Podołaliśmy temu zadaniu i wygraliśmy w zdecydowany sposób.