Rodowity mysłowiczanin Przemysław Sawicki z rocznika 1996 robi furorę w czwartej lidze, ale w pierwszym zespole prześladował go dotychczas pech. Wierzymy, że wreszcie opuszczą go kontuzje, będzie mógł trenerowi Jerzemu Brzęczkowi zaprezentować pełnię swoich umiejętności i wykorzysta szansę. Przedstawiamy kolejnego zdolnego piłkarza w naszym cyklu „Talent z Bukowej”.
Rozpoczęcie przygody z GieKSą
Jestem wychowankiem GKS-u Katowice. Na pierwszy trening zaprowadził mnie mój tata. Pamiętam, że odbył się w ośrodku Słowian na Zawodziu. Tak zaczęła się moja przygoda z GieKSą i trwa do dzisiaj. Na początku występowałem jako skrzydłowy, ale po połączeniu mojego rocznika 1996 z rezerwami trener Jacek Gorczyca zauważył, że na pozycji numer dziewięć będzie mi szło lepiej i do tej pory tak zostało. Tu czuję się najlepiej.
Poukładany gość
Może dla niektórych jest to dziwne, ale w przeciwieństwie do części moich rówieśników nie interesują mnie imprezowanie i tego typu zabawy. Stawiam wszystko na piłkę i temu podporządkowuję swoje życie. Tym się zajmuję i chcę zajść jak najdalej tylko się da.
Trójkolorowi rodzice
Rodzice są bardzo zaangażowani w moją piłkarską przyszłość. Od małego wozili mnie na treningi, pomagali jak tylko się da i zawsze miałem wsparcie z ich strony. Tata często wybiera się na moje mecze. Dostał aparat lustrzankę, lubi robić zdjęcia z meczów i to hobby sprawia mu przyjemność.
Najważniejsze wsparcie – dziewczyna
Moja dziewczyna Ola jest dla mnie najważniejszym wsparciem. Jeździ na wszystkie moje mecze i od ponad roku udało nam się związać na poważnie. Myślę, że między nami układa się jak najlepiej i wszystko zmierza w dobrym kierunku.
Niejadek z Bukowej
Muszę popracować nad fizycznością, żeby mieć więcej siły i lepszą wydolność. Muszę zacząć więcej jeść (śmiech). Cały czas pracuję też na siłowni. Myślę, że coś z tego będzie. Gra w czwartej lidze, a przejście do pierwszego zespołu to przeskok o kilka klas rozgrywkowych. Zajęcia są bardziej intensywne, poziom jest wyższy. Wydaje mi się, że to wszystko da się nadrobić i nie będzie problemu.
Raper z Mysłowic
Oprócz piłki interesuję się muzyką. Słucham rapu – głównie takich raperów jak Kali i Peja. Przed meczem nie słucham jednak muzyki, nie ma to aż tak dużego znaczenia. W dniu meczowym skupiam się tylko na tym, żeby zrobić swoje. Gdy wychodzę na boisko, myślę tylko o piłce.
Słyszeliście o „zapaleniu kaletki krętarza”!?
Gdy wcześniej otrzymałem szansę treningów z pierwszą drużyną, miałem pecha z kontuzją brzucha. Nikt nie był w stanie powiedzieć, co mi dolega. Dopiero gdy trafiłem do doktora Krzysztofa Ficka, stwierdził, że mam zapalenie kaletki krętarza. Dostałem serię zastrzyków z osocza, przeszedłem rehabilitację i musiałem nadrabiać piłkarskie zaległości. Teraz powróciłem do zajęć z pierwszym zespołem.
Kolejna szansa
Cieszę się, że zauważono moją pracę i mogłem znów znaleźć się na treningach w pierwszej drużynie. Wszystko zależy teraz ode mnie. Dać jak najwięcej z siebie, przebić się do pierwszej jedenastki i zadebiutować w lidze. Skupiam się przede wszystkim na debiucie w GieKSie. Jeśli będę robił swoje i rozwinę się, to na pewno moim marzeniem w dalszej przyszłości jest gra w jednej z lig zachodnich, ale tak naprawdę teraz o tym nie myślę.