W Akademii Piłkarskiej „Młoda GieKSa” trenują dziesiątki zdolnych piłkarzy. Wśród niech nie brakuje wielkich talentów. Najlepiej widać to po liczbie młodych zawodników, którzy ostatnio zasilają pierwszy zespół. Jednym z nich jest zdolny pomocnik z rocznika 1997 Kamil Witkowski, pochodzący z siemianowickiej Przełajki. Okazuje się, że o jego pobycie przy Bukowej zadecydował m.in....bilet miesięczny! Jako przyszły geodeta, być może znajdzie żyłę złota, choć kto wie, czy sam nią nie będzie! Przeczytajcie, co powiedział nam o sobie.

W cieniu trenera 50-lecia

- To mój dziadek Alojzy Łysko naprowadził mnie na grę w piłkę nożną. Od zawsze bawił się ze mną piłką, pokazywał różnego rodzaju ćwiczenia. Jemu najbardziej zawdzięczam to, że zaszedłem aż tutaj. Chodził ze mną na mecze i podpowiadał o boiskowych decyzjach. Pewnie będzie mi ciężko dorównać sukcesom z okresu jego pobytu w GieKSie. Jego nagrody dla Trenera 50-lecia podczas jubileuszu GKS-u Katowice nie świętowaliśmy hucznie, były skromne gratulacje. Bardzo się jednak cieszyliśmy, że został w ten sposób wyróżniony.


Rywal zza między

- W szóstej klasie podstawówki niewiele brakowało, a przeszedłbym do Ruchu. Składałem papiery do chorzowskiej szkoły i byłem blisko gry w tamtym zespole. Zadzwonił do mnie jednak trener Marek Oględziński i powiedział, że chciałby mnie widzieć w GieKSie. Zaoferował wiele korzyści - w tym bilet miesięczny, co też zadecydowało (śmiech). A tak na serio do Chorzowa miałem cięższy dojazd, droga była bardzo męcząca z przesiadkami. Poza tym mama rozmawiała z trenerem na temat mojej przyszłości. To ona wiedziała - po konsultacji z dziadkiem - jaka droga będzie dla mnie najlepsza. Wybraliśmy GKS. Czas pokazał, że to była dobra decyzja. Bardzo ciężko pracowałem na to, żeby dostać się na treningi pierwszego zespołu. Cieszę się, że trenerzy obdarzyli mnie zaufaniem i trenuję z najlepszymi, bo nie było łatwo do tego dojść.


Piłkarskie atuty

- Myślę, że moim atutem jest szybkość, mam też niezłą lewą nogę i uderzenie z prostego podbicia.  Mogę grać na skrzydłach, w juniorach występuję też na pozycji nr 9. Trenerzy ustawiali mnie także na lewej obronie. Staram się swoje atuty wykorzystywać na boisku.


Znajdzie żyłę złota przy Bukowej

- W moim technikum zdecydowałem się na specjalność technik - geodeta, podobnie jak mój kolega z drużyny Przemek Sawicki. Szkoła jest fajna, dogaduję się też z nauczycielami. To przyszłościowy kierunek, gwarantuje dobre zarobki. Trzeba mieć plan „B” w razie, gdyby przytrafiła się kontuzja. Zawsze miałem wpajane, że - oprócz gry - trzeba się uczyć i pamiętać o edukacji, bo nigdy nie wiadomo, co może człowieka spotkać. Myślę poważnie o piłce, ale kto wie, może przy Bukowej znajdę „żyłę złota” jako geodeta (śmiech).


Z Młodej GieKSy

- Cieszę się, że udało mi się dostać jako podopiecznemu Akademii Piłkarskiej „Młoda GieKSa” na treningi seniorskiego zespołu. Często młodym wpaja się banały: „mamy na was oko”, „obserwujemy cię”. Przy Bukowej tak nie jest. Każdy ma realną szansę dostania się do szatni pierwszego zespołu dzięki ciężkiej pracy. Ciężka praca popłaca, gdy uparcie dążysz do celu, to w pewnym momencie go osiągniesz. Trzeba mieć swoją drogę i z czasem marzenia przyjdą.


Mentor, psycholog, trener

- Z trenerem Markiem Oględzińskim, za czasów mojej gry w jego roczniku, mieliśmy bardzo dobre relacje. Wspomagał mnie, gdy nie szło, zabierał na treningi własnym autem. U niego zawsze z innymi zawodnikami wyjaśnialiśmy sobie, co robimy dobrze, a co źle. Mogłem zwrócić się do niego, gdy coś mnie gnębiło - nie tylko w sprawach piłkarskich. Inni też mogą potwierdzić, że potrafił się nami zająć od najmłodszego. Rozwiązywał problemy wychowawcze. Jest cierpliwy, ale  wtedy gdy trzeba, potrafi też krzyknąć. Dobrze też, że trafiłem w rezerwach na trenera Jacka Gorczycę. Mamy dobry kontakt na stopie piłkarsko-przyjacielskiej, ale znamy swoje miejsce w szeregu. Z nim też można pogadać o problemach pozaboiskowych.


Piłkarskie marzenia

- Moim marzeniem przy Bukowej jest zadebiutować w pierwszej lidze i zdobyć bramkę w debiucie. Chcę grać jak najdłużej, być coraz lepszym z treningu na trening i meczu na mecz. Tak więc moim najbliższym celem jest bycie zawodnikiem pierwszej jedenastki, a marzeniem w dalszej przyszłości - grać na jak najwyższym poziomie w lidze zachodniej.