Nowy piłkarz GKS-u Katowice jest zdeterminowany do intensywnej pracy.
Twoi rodzice są Polakami, ale wychowałeś się w Niemczech. Teraz przyjeżdżasz do Polski. Skąd taka decyzja?
Latem ubiegłego roku pojechałem z pierwszą drużyną RB Lipsk na obóz przygotowawczy, w trakcie którego zagrałem kilka meczów sparingowych. Następnie wróciłem do zespołu U19 i prezentowałem się dobrze, bo udało się strzelić kilka bramek. Niestety w listopadzie doznałem kontuzji, która uniemożliwiła mi występy. W Lipsku nie ma drugiego zespołu, więc zaraz po roczniku U19 walczysz o miejsce w seniorach pierwszego zespołu. Mój kontrakt się skończył, więc szukałem dla siebie nowego Klubu. Było zainteresowanie nawet wśród zespołów polskiej Ekstraklasy, ale wtedy zadzwonił GKS i od razu poczułem, że w Katowicach bardzo im na mnie zależy. GieKSa zgłosiła gotowość, by pomóc mi wrócić do pełni zdrowia. Chcą mnie postawić na nogi, żebym wyszedł na boisko i pokazał na co mnie stać. Wierzę, że to dla mnie odpowiedni krok. Mogę się tutaj rozwinąć. Zdaje sobie jednak sprawę, że o minuty na boisku muszę powalczyć i nie dostanę ich w prezencie, bo jest tutaj naprawdę dobry zespół.
Jak rozwijała się Twoja przygoda z piłką nożną?
Zacząłem w małym klubie, który nazywał się Lichtenrader BC. Potem trafiłem do Victorii Berlin, która obecnie gra w 4 lidze. W wieku 13 lat wypatrzył mnie Lipsk. Początki w nowej drużynie nie były dla mnie łatwe. Pierwszy raz z dala od domu i od rodziców. Z czasem jednak się oswoiłem i spędziłem w Lipsku wiele dobrych lat.
Jak będą dla Ciebie wyglądały kolejne miesiące?
Skupiam się na indywidualnych treningach. Liczę na to, że wszystko pójdzie po mojej myśli i wkrótce będę mógł wrócić na boisko. Bardzo mi na tym zależy i jestem gotowy do wszelkich poświęceń, by jak najszybciej odzyskać zdrowie i pomóc drużynie.
Bardzo dobrze mówisz po Polsku…
W domu rozmawiam po Polsku, zwłaszcza z tatą, którego niemiecki mocno kuleje [śmiech]. Mam też dziadka w Bytomiu [Jerzy Krasucki przyp. red.]. Można powiedzieć, że kibice traktują go tam jak legendę, bo zdobył dwa mistrzostwa z Polonią. Występował także w Pogoni Szczecin i w Szombierkach. Mój tata także mieszkał w Bytomiu, a potem wyjechał do Niemiec.
Jak minęły pierwszy dni w szatni GieKSy?
Wszyscy są dla mnie bardzo mili. Panuje tutaj naprawdę fajna atmosfera i od razu da się to wyczuć. Poza tym widać, że ta drużyna ma konkretny cel i jest gotowa go realizować. Wiadomo, że zaplecze nie wygląda jak w Lipsku, ale mamy tutaj wszystko, czego potrzebujemy, by osiągać dobre wyniki. Ja też mam swój własny cel. Wierzę, że jeśli będę się dobrze prezentował to mogę tutaj zrobić wiele dobrego.