sobota, 02 maja 2026 14:00, Łęczna
19. Kolejka Orlen Ekstraliga kobiet
GKS Górnik Łęczna GKS Górnik Łęczna
P. Tomasiak 18’
M. Kazanowska 59’
2
:
1
GKS Katowice GKS
W.Kłoda (sam.) 82’
Składy
GKS Górnik Łęczna: Piątek - Kazanowska, Lefeld, Rędzia, Norbayeva (87. Rapacka), Sanford, Hrelja, Kaczor (87. Piętakiewicz), Głąb (80. Horvathova), Kłoda, Tomasiak. Trener: Piotr Mazurkiewicz
GKS Katowice: Marzec - Milovanović, Zawadzka, Nowak, Włodarczyk (68. Vuškāne), Vojtková (68. Kaláberová), Kozarzewska (83. Malesa), Jaszek (68. Langosz), Maciążka, Bińkowska (68. Brzęczek), Hmírová. Trener: Karolina Koch
Sędzia: Katarzyna Lisiecka-Sęk (Poznań)
Żółte kartki: Hrelja, Piątek, Tomasiak (Łęczna) - Nowak, Langosz (GKS)
Czerwone kartki: Hrelja (Łęczna)
Przebieg spotkania
W słoneczną majówkę piłkarkom GKS-u Katowice przyszło zmierzyć w Łęcznej z miejscowym GKS-em Górnikiem. Podopieczne trener Karoliny Koch miały z Łęczniankami rachunki do wyrównania. W ostatnich dwóch meczach pomiędzy tymi drużynami dwukrotnie wygrywał zespół ze wschodniej części kraju.
Kibice zgromadzeni na stadionie przy al. Jana Pawła II nie czekali długo na pierwsze trafienie. Paulina Tomasiak uderzyła prawą nogą, bardzo precyzyjnie, z dystansu i dała prowadzenie zielono-czarnym. W 33. minucie gry piłkę na połowie rywalek odebrała Amelia Bińkowska. Napastniczka wypuściła Klaudię Maciążkę, która strzeliła na bramkę, ale piłka poszybowała obok słupka. GieKSa starała się również zagrozić rywalkom ze stałych fragmentów gry. Po dośrodkowaniach Patricii Hmírovej kilkukrotnie było niebezpiecznie. Podopieczne trenera Piotra Mazurkiewicza starały się uderzać z dystansu. Najgroźniejsza w tym elemencie była Tomasiak, której przecież na początku udało się zaskoczyć Wiktorię Marzec. Mimo szans po obu stronach, wynik do przerwy nie uległ zmianie.
GieKSa od początku drugiej części gry starała się stwarzać zagrożenie pod bramką Natalii Piątek. Brakowało jednak dokładności w fazie finalizacji. Niemal po godzinie gry gospodynie cieszyły się z drugiej bramki. Świetne dośrodkowanie z rzutu rożnego na bramkę zamieniła Milena Kazanowska, która wyprzedziła nasze obrończynie i bardzo pewnie, głową umieściła piłkę w siatce. Sytuacja mistrzyń Polski stała się jeszcze trudniejsza. Trener Karolina Koch nie czekała i zastosowała poczwórną zmianę. Na murawie zameldowały się Nicola Brzęczek, Santa Vuškāne, Victoria Kaláberová i Julia Langosz. Obraz gry nie zmieniał się. GieKSa atakowała, a Górnik starał się oddalać zagrożenie. Przeciwniczki czuły się dość pewnie dzięki swojemu dwubramkowemu prowadzeniu. Najaktywniejsza w ataku GKS-u była Maciążka. To ona sprawiała najwięcej zagrożenia. W drużynie z Łęcznej wyróżniała się natomiast Tomasiak, która przy lepszej skuteczności mogła mieć w tym meczu więcej niż jednego gola. W 82 minucie nadzieję w serca kibiców GieKSy wlała Marcjanna Zawadzka. Obrończyni wyskoczyła najwyżej do wrzutki Hmirovej i głową skierowała piłkę do bramki.
Piłkarki GKS-u Katowice szukały szans na wyrównanie. W 90. minucie gry drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką upomniana została Maja Hrelja. Górnik kończył mecz w osłabieniu. Niestety, wynik w Łęcznej nie uległ już zmianie. GieKSa przegrała na trudnym terenie 1:2.